Cześć wszystkim.
Trochę czasu się tutaj nie udzielałam. Odwiedzałam oczywiście inne blogi jednak z mojej strony wiało tutaj pustką. Pierwsze pytanie które może nasuwać się u osób które tutaj często bywają
to ''Dlaczego usunęłaś wszystkie blogmasy?'' To pytanie jest bardzo trudne ,boję się
otwierać tutaj i gdziekolwiek, tak wiele razy byłam odsuwana i wyśmiana ,że została wprowadzona w moim życiu w pewnym sensie blokada.
Blogmasy usunęłam ,ponieważ nie mogłam na nie patrzeć, gdy wiedziałam jaka jest w nich treść- optymistyczna, pełna życia i szczęścia. Pomimo tego, że nie mogłam doczekać się nadchodzących świąt to były one smutne, bardzo smutne i kiedy wchodziłam na mojego bloga i widziałam te wszystkie wpisy pełne życia to czułam jakby pisał to ktoś inny- całkiem inny. Postanowiłam je usunąć aby nie rozmyślać nad prawdopodobieństwem rozdwojenia jaźni.
Naprawdę chciałabym napisać co się u mnie dzieje a później dopisać ''jest ok, dam radę'' , ale tak nie jest. Ostatnio zbyt dużo myślę przez co nie mogę się skupić na najprostszych rzeczach... nawet pisaniu czegokolwiek na blogu. Ten blog miał być tylko fotograficzny. Wchodzę- wstawiam moje zdjęcia - dodaję ciekawy cytaty (najlepiej mój ,bo pisać także lubię) i wychodzę. Doszło do tego ,że z powodu moich społecznych problemów tak bardzo wciągnęłam się w pisanie ,że wchodzę tutaj tylko po to ,żeby coś z siebie wyrzucić. MÓJ BLOG TO TAKI ŚMIETNIK. W sumie nie nazwałabym tego blogiem.
Zaczęłam jednak dostrzegać ,że nie mogę udawać szczęśliwej i nastawionej optymistycznie dziewczynki tutaj a w realnym świecie być mgłą- szarą mgłą. Tak naprawdę zawsze byłam tą spokojniejszą (wiem ,że moja przyjaciółka temu zaprzeczy, bo z nią jest inaczej, bardzo inaczej). Jakoś zawsze nie potrafiłam nawiązywać kontaktów i przez to uciekałam się do chowania za książką, obiektywem czy pisaniem. Bardzo to lubię - kiedy wykonuję którąś z tych trzech rzeczy to czuję straszne wyzwolenie- kiedy ktoś pali kane i czuje ten spokój to ja tak samo mam z pisaniem głębokich słów, robieniem zdjęć od których bije na pierwszy rzut oka spokój a tak naprawdę te zdjęcia krzyczą- niewyobrażalnie krzyczą moim cierpieniem kiedy je robiłam i chowałam twarz za obiektywem...
Jestem osobą która bierze każdą -nawet najmniejszą drobnostkę do siebie. Taka jestem- przekładam wszystko na głębszy sens...przez to często jestem miażdżona ale wszystko co mnie zabija sprawia ,że czuję się żywa, i to jest najlepsze w tym wszystkim.
Chciałabym nie udawać tutaj nikogo- pisać co czuję, nie czuć presji narzucanych mi słów, tematów. Chciałabym być chociaż tutaj wolna.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz